Moje przygody z piosenką
   

  
Start

Nie jest za późno...

Polska Wigilia

Szukam, szukania mi trzeba

Wieczór z Szymborską

Herbatka na Saharze

Wrogów poszukam sobie sam

Historia pewnej znajomości

Biały Wiersz

Zaczarowana żaglówka...

Kosmopolak

W Ciciborze, w Ciciborze...

Kilka tamtych słów

Matka Boska spod Leskowca

Absolutnie


























 
Kilka tamtych słów
   
     Odk
ąd sięgam pamięcią, zawsze fascynowały mnie rzeki. Być może dlatego, że ulubioną formą wakacyjnego wypoczynku w naszej rodzinie były tradycyjnie spływy kajakowe, organizowane przez mojego ojca prawie co roku, przez wiele lat. Wiele miłych wspomnień z dzieciństwa wiąże się dla mnie z przemierzaniem polskich rzek i jezior tym niedocenianym środkiem lokomocji.

     Jedną z rzeczy które podobają mi się w kajakowaniu jest fakt, że można dotrzeć w miejsca które niedostępne są dla samochodów, rowerów, a nawet piechurów. Jakie to wspaniale uczucie, możne zrozumieć tylko ktoś, kto po godzinach przedzierania się przez wąski strumień wypłynął na leśne jezioro otoczone nieprzebytymi bagnami; ktoś kto płynął po polach zalanych wodą w czasie powodzi, albo znalazł się na wyspie, otoczonej jeziorem, do którego nie prowadzą żadne drogi… Coroczne wyprawy kajakowe zaprowadziły nas wielokrotnie w miejsca nietknięte ludzką stopą, i pozwoliły nam oglądać ukryte, często nieoczekiwane, skarby polskiej przyrody.

     Ale oczywiście i tym razem nie obejdzie się bez pisania o piosenkach. O jednej szczególnie piosence, która kojarzy mi się nieodłącznie z eksploracją rzek i jezior, a napisana została przez człowieka który sam w sobie wart jest niejednego artykułu. Jan Krzysztof Kelus, bo o nim mowa, był bardem długo jeszcze zanim w naszym kraju zaczęło się mówić o poezji śpiewanej. Należąc do tak zwanego “pokolenia czapki studenckiej”, zaczął pisać mniej więcej wtedy gdy zaangażował się w działalność opozycyjną, czyli w roku 1968. Przez wiele lat był współpracownikiem KORu, miedzy innymi organizując wsparcie finansowe dla robotników w czasie czerwcowego protestu w 1976.

     Piosenki Kelusa znane są prawie wyłącznie z tzw. drugiego obiegu. Jego teksty są gorzkie, sarkastyczne, często poruszające tematy z daleka omijane przez innych autorów. “Piosenka Naiwna o Ochronie Środowiska” opowiada o takich właśnie sprawach, o ekologii, kiedy słowa tego nie było jeszcze w polskich słownikach, i kiedy ochrona środowiska kojarzyła się w najlepszym razie z oczyszczalnią ścieków. Napisana w czasach, kiedy polskie zakłady przemysłowe niemal bez ograniczeń zanieczyszczały środowisko, piosenka ta niesie w sobie przesłanie nieuchronnej katastrofy, świadomość, że “…jeszcze tylko kilka lat/i to wszystko trafi szlag,/i nie będzie nam żal się rozstawać”. Jak zwykle jednak poeta okazuje się optymistą, pisząc w końcu “…kilka tamtych słów/my we dwóch i rzeki brzeg, i wiatr w płowych trawach/i nie jestem pewien, czy nie będzie żal…”.

     Po prawie 30 latach od napisania tych słów, wciąż jeszcze jest to prawda. Wciąż żal nam się rozstawać po przeżytych przygodach i wędrówkach. Jak długo jeszcze tak będzie - nie wiem. Ponieważ jednak tę piosenkę-przestrogę powtarzałem od lat przy rożnych okazjach, lubię myśleć, że oprócz Kelusa, jest w tym i moja osobista mała zasługa.
   

 


   
Copyright M. Danek 2008-2009
   
|     danek.net     |     Master and Commander     |